sobota, 9 marca 2013

Nowy Blog.;_;

Tak jak obiecałam tu jest jest nowy blog i podam wam tu jego adres.;)
http://yourethemelodytomylyrics-mrstomlinson.blogspot.co.uk/

Mam nadzieje ze wam sie spodoba.;)Jestem tu chwilowo wiec wiecie blog 'I am alone in the night' dalej jest zawieszony tak jak był. lecz możecie mnie szukać na nowym blogu który polecam.;).

 Albo Ask.fm&Tt.
http://ask.fm/Tomlinsonowa6969

TT
 https://twitter.com/SaraaaxzzKont

Papatki.;* i zapraszam na nowego bloga. (jest już Wstęp i zaraz pojawią sie bohaterowie wrac z rozdziałem pierwszym).;)

poniedziałek, 4 marca 2013

Wazna informacja.:*

A wiec tak moi drodzy. postanowilam ze zawieszam bloga , nie wiem dokladnie jeszcze na ile ale napewno z niego nie zrezyguje , nie mam weny jakos na to opwiadanie z reszta nie mam internetu i pisze teraz ze szkolnego komputera.xD w dodatku chyba zaczynam nowe opowiadanie i nie wiem czy zaczac je tu czy na innym blogu. zapewniam ze jezeli posiade nowego bloga zaraz dam tutaj notke z adresem. Nowe opowiadanie takze bedzie w roli gownej z louisem bedzie to w latach 1884 , na podstawie ksiazki 'Pies Baskervill'ow'  bedzie wzrorowany na tej ksiasce oraz bohaterowie tacy jak Sherlock Holmes i Doktor Watson tam sie pojawia (nie zapominajac o louisie ktory zastapi jednego z bohaterow w wersji orginalnej tej ksiazki).Wiec bedzie to opwowiadanie roznic sie od tego ktore wlasnie zawieszam. wiecej dowiedzie sie na moim podajrze nowym blogu ktory dopiero zaloze jak wspominhalam podam adres nowego bloga tu. postaram sie jak najszybciej objawic wszytskie informacje dotyczace bloga.

Buziaki kociaki ;*.! /Tomlinsonowa.

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział czwarty +Notka o Imaginach.




Otworzyłam powoli moje niebieskie oczęta i spojrzałam za okno , było już jasno z resztą tak jak zwykle w wakacje „Sara myśl”-skarciłam się w myślach. Wstałam ospale i spojrzałam na zegarek koło łóżka , była 12:55….12:55…12:55…O Shit! Przecież o czternastej mamy być w parku!. A ogarniecie się i zjedzenie czegoś zajmuje mi zazwyczaj z dwie godziny!. Złapałam ciuchy z szafy i pobiegłam do łazienki , przy czym darłam się na cały do żeby mój śpioch Lil w końcu wstala.
-Pali się?-usłyszałam jej krzyk z korytarza.
-Nie ! gorzej ! –Odkrzyknęłam –Zaraz musimy wychodzi.
-O kurde!-tyle co usłyszałam po później wleciała do pokoju jak szczała i chyba zaczęła się ubierać.
siedziałam już spokojnie w kuchni i konsumowałam śniadanie. Kiedy po całym domu biegała Lil w poszukiwaniu rożnych bzdetów , a to paska a to kolczyków jak nie kolczyków to spinki…ludzie! Mamy jeszcze 15 minut a ona lata jak pogrzana i śniadania nawet nie zjadła!. Z tego co pamiętam to u chłopaków ma być domówka wiec raczej na pusty żołądek nie będzie niczego pić , chociaż kto ją tam wie to w końcu Lilianna jej nie ogarniesz
-Już?-powiedziałam ubierając buty i patrząc jak Lil czesze się i wżera kanapkę na raz.
-Już już.!-powiedziała Ubierając także buty i płaszcz.
Szłyśmy szybkim krokiem do parku ponieważ była już 14:15. Jak zwykle się spóźniamy naturalne -.-. Z resztą Vinc pewnie to przewidział i też się nie śpieszył. Prawie biegiem poszłyśmy w stronę ławki. Na ławce siedziało jakiś pięciu chłopaków a koło nich stała para…to raczej nie mógł być Vinc bo przecież…ale zaraz to może być to całe One Direction. Podeszłyśmy bliżej i bum! Miałam racje to 1D.
-O są nasze gwiazdy!-zaśmiał się Vinc- jak zwykle spóźnione.
-Wal się na ryj popapraniu! –Lil-wiesz jak trudno jest wybrać odpowiedni komplet do tego płaszczyka.!
-Tragedia wiesz!
-Vinc to nie jest zabawne ! z resztą jak byś był kobietą to byś wiedział-pouczyła go- z tego co wiem to kultura wymaga przedstawieniu się nie?
Po tych słowach każdy z chłopaków poderwał się z ławki i podeszli do nas przedstawiając się po kolei.
-Sara!!!!!!!!!-wrzasnął Niall , a reszta ludzi spojrzała na nas jak na idiotów.
-Niaaaaaaaaaall- powtórzyłam to co on.
-widzisz mówiłem ze się spotkamy! Mówiłem!-uśmiechnął się radośnie.
-To wy się znacie?-zapytał Liam.
-Tak poznaliśmy się w samolocie.-odpowiedział uradowany Niall zanim ja zdążyłam coś powiedzieć-mówiłem wam z resztą.
-wow-usłyszałam ciche jękniecie Vincentego.
-a nie mówiłam! Ha i co? Mówiłam? Mówiłam! Ale nie wierzyłeś !.-zaczęłam się śmiać i wytykać Vincentemu.
-Dobra dobra-powiedział-idziemy czy będziemy tak tu stali.?
-No idziemy zgłodniałem już!-powiedział rozbawiony Niall.
Szliśmy tak : z przodu Liam Zayn i Lil za nim szliśmy my czyli ja i Niall i Louis. A za nami para zakochaniców czyli Vinc i Jade i Harry zagapiony w telefon.
Ziam o czymś dyskutowali z Lil która śmiała się co chwile z chłopaków. Vinc z Jade szli w objęciach i gadali o czymś po cichu , harry jak już wcześniej mówiła patrzał się w telefon a Niall mówił mi o różnych smakach żelków ale nie słuchałam za bardzo ponieważ moja uwaga skupiła się  na Louisie , muszę przyznać najbardziej spodobał mi się ze wszystkich od kiedy go zobaczyłam na jego twarzy gościł ten piękny uśmiech , jego niebieskie oczy były cały czas kierowane w moją stronę wiec czułam się skrępowana ale podobało mi się to , jego włosy były ułożone w artystycznym nieładzie. Bluzka w paski i czarne rurki z czarnymi Vansami i skórzana kurtką doskonale pasowały do jego miodowej cery
-Sara?!-ktoś pomachał mi ręką przed twarzą.
-tak?-zapytałam rozbudzona z transu.
-słuchałaś mnie?- no i co teraz odpowiedzieć Niallowi jak powiem ze nie Może się obrazić lub poczuć się urażony a jak powiem tak to pewnie zada mi jakieś idiotyczne pytanie na które nie będę znała odpowiedzi.
-przepraszam jestem jakaś rozkojarzona-powiedziałam po chwili.
-No okey a o czym tak intensywnie myślałaś.-zapytał-o Naszym Louism?
W tym momencie zauważyłam ze wszyscy idą z przodu a Louis z kimś intensywnie gada przez telefon za nami.
-Co ? nie nie…-mrukłam.
-oj no proszę cie! szłaś jak zaklęta i wpatrywałaś się w niego jak w obrazek  wiec nie mów ze nie bo widzę ze ci się podoba-zaśmiał się.
-Nie Niall naprawdę dopiero go poznała i zaczęłam go analizować zawsze tak robię kiedy poznam nową osobę.-próbowałam się jakąś uratować , lecz wiedziałam ze Niall i tak wie swoje.
-Tak? A mnie jakoś tak nie analizowałaś w samolocie?-unius jedną brew do góry , przez co wyglądał komicznie.
-Bo wylałeś na mnie wodę! I nie miałam czasu !-zaśmiałam się
-ale teraz masz czas , nikt cie wodą nie oblał a ty zamiast analizować każdego z chłopaków analizujesz tylko Louis.!- skubany ,zamurowało mnie nie wiedziałam co powiedzieć stać mnie było tylko na
-Nieee wydaje ci się-
-Mów co chcesz wiem swoje , i wiesz Louisowi też się chyba spodobałaś.-powiedział
-Naprawdę?!-krzyknęłam.
-Ha wiedziałem! Jednak ci się podoba.-uśmiechnął się zwycięsko. A wszyscy łącznie z Louisem spojrzeli na nas i wpatrywali się.
-kurwa -burknęłam , a reszta zareagowała śmiechem chociaż nawet nie wiedzieli o czym gadamy , mam przynajmniej taką nadzieje.
Miałam ochotę wziąć łopatę i przez ten jego łeb. No ale nie miała w pobliżu łopaty. Z resztą zdziwiłam się sama . no bo w końcu znam Louisa od dwudziestu minut , jedyne co z nim wymieniłam to imiona i spojrzenia a już mi na nim zależy…zaraz ! co ja myślę , mi na nim nie zależy! Nie nie zależy! Sara! Ogarnij się ! nie znam go o już snuje takie myśli. Po prostu cudownie ale ta moja reakcja kiedy Niall powiedział ze nie jestem Louisow tez obojętna z resztą nie wiem czy to był kawał czy co ale po prostu nie wytrzymałam i aż krzyknęłam ze szczęście.
-Witam w naszych skromnych progach !-zaśmiał się Zayn otwierając bramę .
Czy on powiedział skromnych?! One jest powalony. Ja jak bym nawet całe życie harowała to nigdy bym takiego domu nie miała , wielka willa z ogromnym ogrodem podjazd jak dla królowej.  WOW.
-skromnych?- zapytałam.- człowieku! Ja takiego domu w życiu nie widziałam a ty pierdolisz mi tu o skromności.! Weź się Tato- zażartowałam na co Zayn wybuchnął śmiechem.
Weszliśmy do pięknej Willi zostawiając buty na korytarzu…taa korytarzu…ich korytarz jest większy chyba niż całe moje mieszkanie w Bostonie, ale nie no spoko why not?!. Weszliśmy do salonu i…no i miałam  ochotę tam zamieszkać.! Wielki telewizor , sofa z białej skóry do tego fotele z masażem , bilard ,kominek , barek. Magia.
-skromnych tak…-brukałam w stronę Zayna.
-Dokładnie.!-krzyknął uradowany chłopak kierując się w stronę kuchni a za nim jak piesek popędził Niall.
-To co dzisiaj grill?-krzyknął Liam.
-TAK!-wydarli się chłopacy.
-Czemu nie –powiedziałam a dziewczyny mnie poparły.
Harry pobiegł na ogródek wraz z Liamem i Vincem żeby już przygotować Grilla. Niall i Zayn przygotowywali jedzenie. Louis poszedł na chwile na górę a ja z dziewczynami usiadłyśmy w salonie. Gadając o różnych bzdetach.
-no to mówić który wam się najbardziej podoba -powiedziała Janne.
-żaden , wszyscy są wspaniali i powaleni –powiedziałam.
-Nie pierdol tylko mów-zaśmiała się Jade
-może Niall -zapytała Lil.
-Hahahahahha. Śmieszne!- zaczęłam się śmiać- znam nialla od …tak licząc razem to od dwóch dni i wiem ze będziemy tylko przyjaciółmi…a ty Lil?
-Wszyscy to dobre dupy ale Chyba najbardziej to Harry.-powiedziała rumieniąc się a ja i Jade zrobiłyśmy tylko „Awww”
-Zbiorowe aww? –naszym oczom pokazał się Louis który właśnie zbiegł z góry.-Kto się zauroczył , albo zakocham , wyruchał lub przeruchał , kto z kim w ciązy i kto komu się oświadczył lub kto się żeni?!-powiedział na jednym tchu …Czemu jego wzrok spadł akurat na mnie kiedy mówił o zauroczeni i zakochaniu?.
-Louis  nikt nie jest w ciąży nikt z nikim nie chodzi ani nic.-zaśmiała się Jade klepiąc chłopaka po plecach.-może w końcu pójdziesz kupić ten alkohol?
-Już się robi szefowo.-zaśmiał się i poszedł do przedpokoju po buty.
-Ma już dwadzieścia jeden  lat a dalej jak dziecko-zaśmiał się Jade.
-Ja tu wszystko słyszę.!-odpowiedział Louis z przedpokoju.
-O to chodzi idioto-zaśmiałyśmy się i dalej siedziałyśmy gadając o różnych rzeczach.
Po chwili przypomniałam sobie ze nie mam papierosów. No cóż ja poradzę bez nich?. Wiem wiem palenie jest nie zdrowe itp. Ale no już się uzależniłam! To nie jest łatwe żeby rzucić palenie.
-Nie mam szlug -jęknęłam do Lil.
-Mi się nie chce iść.-powiedziała Lil
-To nie tylko nie proś mnie później o szlugę -wytchnęłam jej jeżyk.-Louis poczekaj! Idę z tobą.!-krzyknęłam ubierając buty a chłopak zatrzymał się w wejśću.
Louis patrzał na mnie trochę zdziwiony ale widziałam w jego oczach te iskierki i uradowanie.Ubrałam szybko buty sweterek bo na dworze trochę wiało.
-Nie za zimno będzie ci w tym swetrze?-zapytał-wiesz.. wiem ze jest lato ale robi się coraz chłodniej bo już jest wieczór.
-Oj gadasz jak moja mama.-zaśmiałam się i ruszyłam z chłopkiem do sklepu kilka uliczek z stąd , niecałe dwadzieścia minut drogi
-A tak w ogóle to chciałaś mi dotrzymać towarzystwa czy też coś kupujesz?-zapytał uśmiechnięty
-I to i to.-zaśmiałam się.-wiesz Louis Tomlinson samotnik? Nie pasuje.-zaczęliśmy się  śmiać.-no i muszę szlugi kupić.
W tym momencie chłopak spojrzał się na mnie ze skwarzoną miną.
-Nie pierdol ze drugi Malik jesteś.-powiedział trochę erm...zły.(?)
-czyli?-nie wiedziałam o co chodzi.
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć ze palisz?-zapytał niepewny.
-Nie no co ty idę kupić papierosy dla takiej jednej o imieniu sara!-powiedziałam z sarkazmem.
Chłopak patrzał na mnie z nieodgadnioną jak dla mnie miną.
-Powiedzieć ci coś w sekrecie?-zapytałam-ja jestem sara-szepnełam mu na ucho i poszłam przodem.
-Czyli ze palisz-chłopak podbiegł do mnie
-No Louis do cholery tak pale!-krzyknęłam.
-Spoko- powiedział bez entuzjazmu.
-no przepraszam ale nic na to nie poradzę ze palie- powiedziałam i wzdrygam się bo rzeczywiście na dworze robił się coraz zimniej.
-a nie mówiłem! Jest ci zimno.-powiedizał usatyfakcjowany zapominając o naszej wcześniejszer rozmowie.
-Oj tam oj tam ,przezyje.-powiediząłam chowając rece w kieszonki swetra.
Chłopak miał racje było mi tak okropnie zimno ze myślałam ze zara tam zamarzne , jednak mogłam wziąśc jeszcze kurtke ale nie bo kochana Sara nie myśl! A teraz będę wyglądać jak kostak lodu -.-
-proszę.-powiedział chłopak i narzucił na mnie swoją bluze.
-widać ze mnie nie lubisz.-powiedziałam dosc powaznie.
-a to czemu niby?-zapytał dość zburzony.
-Chcesz mnie utopic w własnej bluzie-stanełam naprzeciwko niego żeby sam zobaczył jak się topie.
-nie jest tak zle , wystarczy się tylko zapiąć-i chciałam się zapiąć ale chłopak mi nie pozwolił robiąc to za mnie-widzisz nie takie trudne.-zaśmiał się melodyjnie i…

*********************************************************************************
Wieem wiem...ostatnio nic nie dodaje ale to dlatego ze nie miałam internetu , w dodatku dostałam kare za palenie.-.-...ale rzuciłam , bądźcie ze mnie dumne.;) nastepny rozdział dodam może w sobote a jak nie to za tydzień w piątek. ale nic nie obiecuje. całusy ;*
...Jeżeli byście chcecie Imaginy z dedykami to napiszcie w komentarzu tylko z kim i postaram sie jak najszybciej dodać.<3!.

czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział trzeci.


Wracając do tematu bejbe!- powiedziałam-to jakie plany na dzisiaj?
-Pierw to wiesz proponowała bym żebyś zobaczyła swój pokój , rozpakowała się i odświeżyła , a ja zrobię ci coś do jedzenia.-powiedziała.
-Jesteś jak moja mama , nadzór wszędzie.-powiedziałam
-Nie pyskuj tylko na górę- zaczęłyśmy się śmiać.
-ale wiesz …może mi pokażesz pokuj?- zapytałam z ironią.
-idiotka …-zaśmiała się idąc na górę -wiesz są tu dwa pokoje i łazienka więc zabłądzić nie zabłądzisz -stanęła w przed pokoju.
- z moimi umiejętnościami to we własnym pokoju się umiem zgubić , wiec raczej  kup mi Chip i GPS’a. –napad głupawki -.-
-Ta sama zainwestuj w GPS ! mnie nie stać. – uspokoiłyśmy się po chwili.
Już po chwili stałam z walikami w rękach poprawka jeszcze chwili temu je trzymałam ale kiedy zobaczyłam pokój to oniemiałam …. to był sen! Piękny sen! Wyjazd do Londynu , spotkanie Nialla Horana w samolocie , wakacje z przyjaciółką bez rodziców i cudowny pokój …No właśnie! Zapomniałam całkowicie , ze jeszcze nie powiedziałam jej o spotkaniu w samolocie z Mr.Horanem 
-i co?-„ obudziłam się” z moich rozmyśleń.
-Brak słów- westchnęłam -po prostu jestem… jestem… nie no zaraz jebnę ! -krzyknęłam i się rzuciłam na przyjaciółkę- dziękuje -krzyknęłam ponownie wieszając się na jej szyje.
-Ei bejbe bo ci stanie. - powiedziała Lil na coś wybuchłyśmy  śmiechem. -teraz się rozpakowuj! Bo ci zaraz te torby wybuchną patrząc na ich zamek-powiedziała i znikła za dziwami.
No ludzie! Co wy macie do Moch walizkę , tak upchnęłam tam połowę szafy przeszkadza wam to?...z resztą więcej nie dałam rady tam zmieścić -.- głupi małe walizki i głupi limity lotnicze!...wracając do rzeczy , złapałam walizki i zaczęłam się rozpakowywać , pierw ciuchy ,a późnej różne drobiazgi . Po niepełnych 30 minutach byłam rozpakowana. Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy , mianowicie bluzka superman’a i czarne rurki po czym pomaszerowałam do łazienki. mała różowa łazienka z lustrami dookoła .umyłam się w dwie minutki , zęby wyszorowałam i rozczesałam włosy , makijażu poprawiać nie musiałam , wiec się tylko przebrałam i zbiegłam jak najszybciej na dół.
-Już jestem kapitanie-usiadłam na sofie.
-Nie wiedziałam z czym chcesz kanapki wiec zrobiłam ci jedną z szynką jedną z serem-podała mi talerz z kanapkami.
-jesteś kochana wiesz?- cmoknęłam ją w policzek.
-wiem!- zaśmiała się.
Posiedziałyśmy tak z pół godziny po czym Lil powiedziała ze ma dla mnie niespodziankę. Oczywiście ja to ja i nie dawałam jej spokoju dopóki nie chciała mi powiedzieć , ale dziewczyna była nieugięta wiec zamiast ją błagać po prostu poszłyśmy do parku gdzie tam czekała na mnie obiecana niespodzianka.
-Umrę tu zaraz!- westchnęłam siadając na ławce.
-Jesteśmy tu dopiero 10 minut-usiadła koło mnie
-to nie zmienia faktu ze umieram z nudów. -powiedziałam-może zagramy w łapki?
-Pogrzało ci?
-Nie , jakoś nie ma słońca  uśmiechnęłam się.
-Nie nie gramy-zaprotestowała
-czemu to niby?
-Bo nie
-Czemu –zaczełąm się drzeć jak małe dziecko-no proszę!
Błagałam tak Lil jakieś dobre dwadzieścia minut , kiedy się już zgodziła coś nam bezczelnie przerwało , mianowicie ktoś. A tym ktosiem był Vinc.
-Dalej jesteście takie pogrzane.!-zaśmiał się stając przed nami  z jakąś dziewczyną o bordowych włosach.
-Vinc?- wyjąkałam
-Ta dam!- wydarła się Lil-oto niespodzianka.
-Vinc!- krzyknęłam rzucając się chłopakowi na szyje- jezu tak tęskniłam.
-Ja tez mała- podniósł mnie po czy obrócił kilka razy i odstawił -zmieniłaś się , z resztą Lil też.
-dzięki-powiedziałyśmy oby dwie.-ale ty też już nie jesteś taki sam! , wydoroślałeś , chociaż pewnie nie zmądrzałeś.
-Bardzo zabawne mała !-poczochrał mi włosy.
-No mówię prawdę ! i zostaw moje włosy- zaczęłam bić go po łapach.
-Nie zmieniłaś się.!-roześmiał się
-Ty też nie- posłałam mu ciepły uśmiech , po czym spojrzałam na dziewczynę obok niego.
-Ach no tak to jest Jade-pokazała na Nią –moja dziewczyna , spotykamy się już dwa lata.
-Miło mi Sara.- uśmiechnęłam się-A to Lilianna.
-Umiem się przedstawić-zaśmiała się moja przyjaciółka-po pierwsze to Wow! Nigdy nie myślałam ze jakaś dziewczyna z tobą wytrzyma dwa lata nie licząc nas , a zwłaszcza taka ładna dziewczyna -uśmiechnęła się do Jade- a po drugie-zwróciła się w stronę dziewczyny- mogę mówić ci Jenna?
-Tak jasne , nawet fajnie- zaśmiała się Bordowo włosa –ale czemu Jenna?
-Ach nie wiem , jakoś tak , po prostu nie lubię imienia Jade , to nie chodzi o to ze brzydkie czy cos ale te imię kojarzy mi się z taką dziewczyną a raczej żmiją z podstawówki wiec wole mówić ci Jenna.- wyjaśniła
-jaką Jade?- zapytałam.
-Jade Tomlinson- mruknęła –teraz jej kuzyn jest sławnym piosenkarzem wiesz te całe One Direction!.
-aaa- powiedziałam równo  z Wincentym który też ją znał.
Nie lubiliśmy we trojkę Jade , była jak wrzut na dupie. Cały czas musiała być w centrum uwagi chciała być najlepsza nie patrząc na nic na uczucia innych  , z resztą nie tylko my jej nie lubiliśmy lecz połowa klasy , nawet szkolny kujon , bo zawsze podlizywała się nauczycielowi co Cameronowi (Szkolny kujon) nie pasowało.
-Jade Tomlinson? -zapytała ze zdziwieniem.
-Tak-odparłam wraz z Lil-znasz ją?.
-Można tak powiedzieć… -zmieszała się.
-Jak można tak powiedzieć?...znasz ją? -zapytał zdziwiony Vinc.
-Tak! Vinc rusz mózgownicą , kogo to kuzynka ?Tomlinsona! Kto ostatni był na domówce u Louisa?- patrzała  na niego jak na idiotę- Brunetka z piegami i czerwonymi końcówkami
-To ona?- wrzasnął Vinc-nie poznałem jej …o kurrrrr.
-Ale masz zapał ze O Ho.-dodała z ironią.
-Ale wydawała się być miła-powiedział Vinc -przynajmniej na imprezie.
Nastała cisza… Lilianna patrzała gdzieś w dal i nad czymś intensywnie myślała Vinc gadał o czymś zawzięcie z Janne’ą , a ja myślałam nad tym całym One Direction , przecież  znam Nialla Horana.!
-Znam Nialla Horana-powiedziałam niekontrolowanie.
Wszystkie trzy  pary oczu spojrzało w moją stronę , patrzeli się na mnie jak na totalną idiotkę  !. Znaczy często się tak na mnie patrzą ale teraz to w ogóle jak na kosmitkę -.-
-Co? -zapytała Jade-Tego nialla horana z 1D?
-Tak, a znasz innego?.-potwierdziłam- poznałam go w samolocie jak leciałam do Londynu , zapomniałam ci powiedziec Lil przez to całe zamieszanie.-wytłumaczyłam.
-No ale jak można zapomnieć ze poznało się Gwiazdę -zdarza jej się podnieś głos-nie żebym ich lubiła ale… ale jak można zapomnieć?
-No jakoś można , masz na przykładzie naszą blond Sare –roześmiał się chłopak
-zabawne do prawdy.-spojrzała na niego ozięble.
-Muach!- posłał mi całusa w powietrzu-ale jeżeli znasz nialla horana…w co nie wierze ale okey-zaśmiał się perfidnie -to może się z nimi spotkamy!
-Niby jak? -krzyknęłam równo z Lil.
-Normalnie-zaśmiała się Janne- Śpiewam w zespole wraz z Perri która od jakiegoś czasu spotyka się z Zayn’em wiec to nie będzie takie trudne.
-Nie wierze- zaniemówiła Lil-z resztą co mi tam niech będzie !-dodała po chwili.
-Jutro o 14 tutaj w parku a później pójdziemy do chłopaków?.-zaproponowała Janne
-Jasne-powiedziałam.
Nie mogłam w to uwierzyć , nie byłam jakąś napaloną fanką czy co ale lubiłam tam może z ich dwie czy trzy piosenki , wiec ucieszyłam się z resztą kto by się nie ucieszył na myśl ze pozna sławne gwiazdy. Kiedy byłyśmy już w domu Vinc przysłał sms’a do Lil ze jutro u chłopaków jest domówka , na która zgodzili się nas zaprosić kiedy Janne z nimi pogadała , no i dowiedziałam się także ze Niall mnie pamięta! Ha! Jutro będę się mścić na Vincu za to ze mi nie wierzył ze go znam!.Ha! …jak na początek wakacji? Zapowiada się zajebiscie…